piątek, 10 sierpnia 2012

SORBET MALINOWY



Długo wydawało mi się, że sorbety to tylko namiastka lodów, ale w jakimże byłam błędzie! Jeśli też tak sądzicie, koniecznie zróbcie sobie sorbet malinowy (w końcu teraz sezon na maliny) – myślę, że podobnie jak ja zmienicie zdanie. Aksamitny, słodki i pyszny – idealny! Bardzo polecam. Podane proporcje są orientacyjne – ja po prostu przed zamrożeniem masy próbowałam jej i regulowałam smak dolewając wody i dosypując cukru. Można dodać też troszkę soku z cytryny. Bardzo polecam!

SORBET MALINOWY

Składniki:

ok. 500 g malin
ok. 100 g cukru
ok. 100-150 ml wody

Wykonanie:

Maliny zmiksować z cukrem i z wodą, przetrzeć masę przez gęste sitko, aby oddzielić pestki.
Wlać masę do maszyny do lodów i kręcić aż zgęstnieje. Przełożyć do pojemnika plastikowego i zamrozić do pożądanej konsystencji. Jeśli nie macie maszynki do lodów, można też przełożyć po prostu masę do pojemnika i zamrozić. Kiedy masa zgęstnieje, należy całość ponownie zmiksować. Smacznego!

Akcja lodowa 2012

piątek, 6 lipca 2012

ORKISZ Z PRAŻONYM SŁONECZNIKIEM I PIECZONYMI WARZYWAMI




Bardzo smaczny dodatek do obiadu lub samodzielne danie. Zdrowy orkisz ze swoim orzechowym posmakiem świetnie współgra z pieczonymi warzywami. Przepis cytuję za Wegetarianką, od której go zapożyczyłam.

ORKISZ Z PRAŻONYM SŁONECZNIKIEM I PIECZONYMI WARZYWAMI

Składniki (dla 4 osób):

2 szklanki ziaren orkiszu
5 czubatych łyżek podprażonego na suchej patelni łuskanego słonecznika
5 średnich marchewek
3 nieduże pietruszki
5 łyżek oleju
3 duże ząbki czosnku (dałam mniej – u mnie reszta rodzinki jest nieczosnkowa)
łyżka soku z cytryny lub nieco więcej (nie dałam)
pełna łyżeczka zmielonego kuminu (dałam mniej)
sól (dorzuciłam pieprz)

Wykonanie:

Orkisz płuczę, zalewam wodą i zostawiam na noc do namoczenia. Następnego dnia wyrzucam wszystko co wypłynęło na wierzch, ziarna płuczę na sitku, zalewam 3 szklankami wody, zagotowuję, zmniejszam płomień, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję ok 40 min, sprawdzamy ziarna czy są miękkie. W trakcie gotowania dodaję łyżeczkę soli i łyżkę oliwy.
Warzywa obieram, kroję na pół, jeszcze raz na połowę, a następnie na kilkucentymetrowe słupki. Do miseczki wlewam oliwę- 4 łyżki, wciskam przez praskę czosnek, rozcieram go, dodaję kumin, sok z cytryny, wszystko mieszam z warzywami, wykładam do żaroodpornego naczynia, posypuję solą, przykrywam folią, wstawiam do piekarnika nagrzanego do ok 200 st. Po pół godzinie zdejmuję folię, piekę dalej przez 40- 60 minut (w trakcie mieszam 2 razy), aż warzywa się nieco przypieką. Ugotowany orkisz mieszam ze słonecznikiem i warzywami, przyprawiam solą, ewentualnie dodatkową porcją soku z cytryny. Smacznego!



środa, 20 czerwca 2012

PASTA Z ZIELONEGO GROSZKU


Bardzo przyjemna i szybka w wykonaniu alternatywa dla wędliny lub sera na kanapce. Poniższy przepis jest kompilacją kilku znalezionych w sieci. Moim zdaniem pasta jest bardzo smaczna, tylko niestety pachnie mocno czosnkiem, więc może nie jest najlepszą przekąską przed służbowym spotkaniem, czy romantyczną randką. Tak czy inaczej – bardzo polecam. Sama robiłam ją już kilka razy.

PASTA Z ZIELONEGO GROSZKU

Składniki:

1 puszka groszku konserwowego (bez wody) lub szklanka groszku świeżego/mrożonego,
1 ząbek czosnku,
1/3 szklanki wody (niekoniecznie),
ok. 1 łyżka oleju
1 cebula
1 większy ząbek czosnku
sól, pieprz

Wykonanie:

Jeśli mamy groszek surowy, to go gotujemy; puszkowy odsączamy. Cebulę podsmażamy na oleju, na sam koniec wrzucamy na chwileczkę czosnek, po czym wszystkie składniki miksujemy razem w blenderze, doprawiamy i zajadamy z chlebem. Smacznego!

wtorek, 5 czerwca 2012

CHLEB RAZOWY ŻYTNIO-ORKISZOWY


Ostatnio zajadamy się takim chlebem. Szczególnie zasmakował on mojej córce, a ponieważ zazwyczaj wcale nie jest przekonana do ciemnego pieczywa, cieszę się, że nieco zdrowiej teraz je. Chleb jest wariacją na temat chlebka, który piekłam wcześniej tutaj.

CHLEB RAZOWY ŻYTNIO-ORKISZOWY

Zaczyn:
- 0,5 szkl. zakwasu zrobionego z maki żytniej i wody
- ok. 1 szklanki dobrej letniej wody
- 2 szklanki maki żytniej razowej
Całość mieszamy i odstawiamy na noc.

Następnego dnia do zaczynu dodajemy:
- 1,5  szklanki wody
- 1 łyżkę soli morskiej
- 4 łyżki ciemnego cukru, melasy lub miodu
- 1 łyżkę oliwy
- 2 szklanki mąki żytniej razowej
- 2 szklanki razowej mąki orkiszowej
- 1 paczka suchych drożdży
- ziarna do posypania chleba (mak, słonecznik, czarnuszka etc. – co kto lubi)

Całość wymieszać (ja się nie przejmuję i mieszam krótko ręcznie, tylko do dokładnego połączenia składników). Odstawić na ok. godzinę przykryte w zacisznym miejscu. Potem  jeszcze raz lekko przemieszać i przełożyć do jednej dużej foremki (ja mam taką 15x30 cm) lub dwóch mniejszych wysmarowanych masłem i wysypanych otrębami. Pozwolić ciastu wyrosnąć aż do brzegu foremki.
Ciasto jest bardzo luźne, nie da się utworzyć z niego bochenka. Po wyrośnięciu można spryskać chleb wodą i posypać dowolnymi ziarnami. Piec można na rozmaite sposoby – wypróbowałam różne i zawsze wychodziło (nie widziałam szczególnej różnicy).
Można wstawić foremki do zimnego piekarnika i ustawić go na 200°C. Kiedy osiągnie nastawioną temperaturę, spryskać piekarnik wodą i piec ok. 20 minut, co najmniej jeszcze raz spryskując. Po tym czasie można trochę zmniejszyć temperaturę. Chleb piecze się od momentu wstawienia do pieca ok. godzinę. Można też wstawić chleb od razu do spryskanego wodą piekarnika, nagrzanego do temp. ok. 240°C (u mnie wierzch nie pękał, ale zawsze spryskiwałam chleb wodą przed pieczeniem i piekarnik kilkukrotnie w jego trakcie) - wtedy pieczenie potrwa krócej, ok. 45 minut. Chleb jest gotowy, kiedy wyjęty z foremki i postukany od spodu wyda głuchy odgłos. Po upieczeniu chleb wystudzić na kratce. Smacznego!

niedziela, 6 maja 2012

DOMOWE SEZAMKI



Zamiast tortu (bo mój blog kończy właśnie dzisiaj 2 lata:-), domowe sezamki. Pyszne, co najmniej tak dobre jak te kupowane, o ile nie lepsze. Bardzo proste w wykonaniu. Dla wielbicieli sezamu pozycja obowiązkowa. Przepis z bloga Moje Wypieki.


DOMOWE SEZAMKI

Składniki:

210 g cukru
210 g sezamu
2 łyżki wody
1 łyżka miodu (płynnego)

Wykonanie:

Wysypać sezam na suchą patelnię i podprażyć (mieszając często), aż zrobi się złoty, odstawić. Do innego naczynia (garnka) wsypać cukier, dodać 2 łyżki wody i poczekać, aż się skarmelizuje (będzie złoty i płynny). Do karmelu dodać miód i wymieszać łyżką. Następnie wrzucić ostudzony wcześniej sezam i mieszać, aż się wszystko połączy. Teraz pracować dość szybko: na arkusz papieru do pieczenia wylać masę sezamową, przykryć drugim papierem i rozwałkować na  grubość 1 cm (masa będzie tężała z każdą chwilą). Jak masa trochę przestygnie, natychmiast odkleić od pergaminu (potem mogą być trudności). Pokroić dowolnie, pozostawić do całkowitego ostudzenia. Smacznego!

piątek, 13 kwietnia 2012

TORT SZWARCWALDZKI dla dorosłych


To chyba drugi, obok tortu egipskiego, najlepszy tort jaki upiekłam. Robiłam już kiedyś tort szwarcwaldzki według przepisu z Moich Wypieków, ale tamten wydał mi się nieco mdły. Zmieniłam więc trochę przepis, podkręcając smak (wiśnie nie z kompotu, a z domowej konfitury i z domowej wiśniówki) i upraszczając przepis na biszkopt (moim zdaniem nie ma sensu się męczyć z topieniem czekolady do biszkopta, bo w efekcie smakuje i tak podobnie jak kakaowy – lepiej zetrzeć ją bezpośrednio do tortu, będzie bardziej wyczuwalna). Zmieniłam też nieco masę, bo tort musiał wytrzymać 2 doby i się nie rozpłynąć. Efekt całości był naprawdę doskonały – moim zdaniem dużo lepszy niż w przypadku poprzedniego tortu - choć muszę przyznać, że ciężko było ładnie tort pokroić – konieczne było maczanie noża we wrzątku. Ogólnie – bardzo, bardzo polecam, chociaż raczej nie dla dzieci (sporo alkoholu).

TORT SZWARCWALDZKI

Biszkopt kakaowy:

• 6 jajek
• 12 łyżek cukru
• 6 łyżek mąki pszennej tortowej
• 3 łyżki mąki ziemniaczanej
• 3 łyżki kakao ciemnego
• 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
• szczypta sody oczyszczonej
• szczypta soli

Jajka ubić na pianę z cukrem i szczyptą soli, dodać przesiane mąki, kakao i proszek plus sodę i delikatnie przemieszać. Delikatnie przemieszać i przełożyć do formy. Piec ok. 30-40 minut w temp. 180°C (do suchego patyczka).

Syrop do nasączenia blatów:

• 100 ml soku spod wiśni w cukrze
• 50 ml mocnej wiśniówki na spirytusie

Wymieszać.

Masa wiśniowa:

• ok. 1,5 szklanki wiśni w cukrze
• ok. 1,5 szklanki wiśni z wiśniówki
• ok. ½ gorzkiej czekolady (50g)

Wiśnie wymieszać. Czekoladę zetrzeć.

Krem:

• około 700 ml - 1 l śmietany kremówki (30%) na przełożenie i ozdobienie
• 2 opakowania (razem 500g serka mascarpone)
• 2 śmietan-fixy
• 6 łyżek cukru pudru
• 2 kopiate łyżeczki cukru waniliowego

Śmietanę ubić na sztywno z cukrem pudrem, cukrem waniliowym i śmietan-fixami, domieszać serek i ubić wszystko razem na gładką masę.

Dodatkowo do dekoracji:

• wiórki czekoladowe (ja kupiłam w Lidlu taką fajną posypkę z łamanej czekolady)
• czereśnie koktajlowe lub wiśnie

Wykonanie tortu:

Na paterę położyć pierwszy blat ciasta, nasączyć syropem (50 ml). Na niego wyłożyć połowę wiśni, posypać startą czekoladę i wyłożyć 1/4 kremu śmietankowego. Przykryć kolejnym blatem, znów nasączyć (kolejne 50 ml), wyłożyć resztę wiśni, posypać resztą czekolady i wyłożyć kolejną część kremu. Przykryć ostatnim blatem ciasta, lekko przyciskając, nasączyć (ostatnie 50 ml). Tort z wierzchu i po bokach udekorować resztą kremu, ozdobić wiśniami (mogą być czereśnie koktajlowe) oraz wiórkami czekolady. Przechowywać w lodówce. Smacznego!

poniedziałek, 26 marca 2012

DOSKONAŁY DOMOWY PASZTET BEZ JAJEK


Idą Święta, więc dzisiaj proponuję domowy pasztet – na świąteczny stół i nie tylko. Okazuje się, że jajka w pasztecie są zupełnie zbędne – przez ich brak nie cierpi ani smak, ani konsystencja. Tak zrobiony pasztet jest nie tylko smaczny, ale też nietłusty, kremowy i bardzo dobrze się kroi. W dodatku wiemy co w nim jest – żadnego białka sojowego, mięsa oddzielanego mechanicznie od kości, czy innych przysmaków tego rodzaju. Polecam wszystkim alergikom i nie-alergikom.

DOSKONAŁY DOMOWY PASZTET BEZ JAJEK

Składniki (na ok. 1 kg pasztetu):

30 dkg mięsa (ja robię z chudej łopatki wieprzowej)
30 dkg surowego boczku (ja daję jak najchudszy)
30 dkg wątroby wieprzowej lub wątróbek drobiowych
2 średnie marchewki
1 niewielka pietruszka
mały kawałek selera
duża cebula
2 bułki (ja daję grahamki)
0,5 łyżeczki soli
2 ziarna ziela ang.
1 listek laurowy
spora szczypta gałki muszkatołowej
pieprz
1czubata łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka oleju
(ewentualnie trochę pokrojonej w paseczki słoniny na wierzch)
(ewentualnie jajko zamiast mąki ziemniaczanej)

Wykonanie:

Mięso, boczek i wątrobę pokroić na kawałki mieszczące się do maszynki do mięsa, wrzucić do garnka razem z oskrobaną i podobnie pokrojoną włoszczyzną, zielem angielskim i listkiem laurowym. Zalać szklanką wody, posolić i gotować pod przykryciem na niewielkim gazie ok. 1,5-2 godziny (aż mięso będzie mięciutkie). Wyłączyć gaz i dołożyć bułki, żeby nasiąkły sosem. Cebulkę posiekać i podsmażyć na oleju. Wszystko wystudzić. Po wystudzeniu zmielić wszystko razem minimum dwa, a najlepiej trzy razy. Doprawić gałką i pieprzem, dodać mąkę ziemniaczaną i wyrobić dokładnie ręką (zamiast mąki ziemniaczanej można też wyrobić masę z żółtkiem, a potem dodać pianę z białka i delikatnie wymieszać). Średnią keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia (lub wysmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą). Pasztet przełożyć do foremki, wygładzić (kto się nie boi dodatkowych kalorii może sobie jeszcze na wierzchu ułożyć paseczki słoninki) i piec ok. 45-60 minut w 180ºC, aż wierzch się zrumieni i pasztet zacznie odchodzić od brzegów foremki. Wyjąć i zostawić w foremce do wystygnięcia (nie wyjmować ciepłego, bo się rozleci). Odkładamy tyle ile zjemy w ciągu kilku dni, a resztę mrozimy. Smacznego!